Czy w oszczędzaniu może być coś fajnego ?

Czy w oszczędzaniu może być coś fajnego ?

with Brak komentarzy

Z czym najczęściej kojarzy Ci się oszczędzanie ? Dla mnie oszczędzanie miało głównie negatywne zabarwienie. Kojarzyło mi się z „zaciskaniem pasa”, odmawianiem sobie przyjemności, mówieniem – „nie stać mnie na to”. Jeżeli myślisz tak samo to nie dziwię się, że nie chcesz oszczędzać. Ja też nie chciałam : ) Zaczęłam więc odkrywać dobre strony oszczędzania. I co się okazało ?  Jest ich wiele ! Po pierwsze spojrzałam na oszczędzanie jak na projekt i zaczęłam go realizować. A, że lubię realizować projekty (o jednym z nich możesz poczytać TUTAJ) poszło … w miarę gładko. W miarę – bo musiałam zmienić swój sposób myślenia i działania a to często wiąże się z wewnętrznym oporem, który trzeba przezwyciężyć. Jaki był tego rezultat: wyrobiłam w sobie nawyk odkładania pieniędzy. Zaczęłam od bardzo małych kwot – codziennie wrzucałam (i nadal to robię) do świnki skarbonki wszystkie monety od 1 do 50 groszy. Niewiele prawda ? W ogóle mnie to nie bolało jeżeli chodzi o kwotę, bo była niemalże niezauważalna. A po pół roku uzbierałam prawie 200 zł. I przeznaczyłam ją na kolację z mężem w barze sushi (mniam : )). Potem zaczęłam oszczędzać większe kwoty, chociaż dla niektórych one nadal mogą być niewielkie : ) Dla mnie najważniejsze jest, że to robię. Bo to pozwala mi realizować moje cele – te duże i te małe. A poza tym z miesiąca na miesiąc, z roku na rok te kwoty są coraz większe. Przez ten czas zdobywam też wiedzę jak zaoszczędzone pieniądze (tak, tak – część jest przeznaczona na inwestycje) pomnażać. I wprowadzam ją w życie. Bo jak zapewne już wiesz – jestem zwolenniczką małych kroków. No i wyznaje zasadę, że mała zmiana może być początkiem wielkich przeobrażeń. Tak więc – zachęcam do zrobienia pierwszego kroku. Nawet gdyby to miało oznaczać oszczędzanie paru groszy dziennie.

Jak wspomniałam wcześniej – oszczędzanie jest dla mnie jak realizacja projektu: określam cel, czas kiedy chcę go zrealizować i poszczególne etapy. A potem nastawiam się na jego realizację. I mój umysł zaczyna zauważać okazje i możliwości. Wszystko po to, żeby ten projekt zrealizować. Samo wyznaczanie celu jest bardzo przyjemne. Najczęściej robię to tworząc swoją mapę marzeń albo spontanicznie pisząc o swojej potrzebie i o tym jak mój świat będzie wyglądał kiedy ją zaspokoję. O wyznaczaniu celów też napiszę : ) Teraz tylko powiem, że ważne jest aby ten cel był naprawdę Twój – żebyś naprawdę potrzebowała i chciała go osiągnąć. Co Ci da satysfakcję. Tobie. Nie komuś innemu.

Czego się jeszcze nauczyłam dzięki oszczędzaniu ? Dokonywania wyborów i skupianiu się na tym czego naprawdę potrzebuję. Zaczęłam się przyglądać swoim schematom kupowania różnych rzeczy i cóż … zobaczyłam czarno na białym, że ulegałam impulsom. I kupowałam bez opamiętania – najczęściej książki albo gry planszowe albo różne kobiece magazyny. W takich ilościach, że nie nadążałam ich przeczytać. Tak więc dokonałam wyboru – co naprawdę chcę przeczytać czy w co zagrać.  I w ten sposób zaoszczędziłam nie tylko pieniądze ale i czas.  Co więcej – zwiększyła się moja kreatywność. Przecież czasami zamiast po prostu coś kupić mogę to sama stworzyć. Ostatnio dużo frajdy sprawiło mi stworzenie (na razie próbnego, na jeden miesiąc) kalendarza.  Zaczęłam też korzystać z wymiany książek czy ubrań. I wcale nie czuję się z tego tytułu pokrzywdzona. Czuję się ECO i jest mi z tym dobrze : ) Już nie wspomnę o kolejnej korzyści jaką jest nawiązywanie relacji przy tej okazji. No i wymiana energii : )

Oszczędzając zaczęłam też realizować zasadę: najpierw płacę sobie. I dzięki temu nie mam wymówek typu – nie mogę oszczędzać bo nie mam pieniędzy. Oczywiście, że mam pieniądze ! I zawsze je wypłacam na samym początku miesiąca. Nigdy na końcu. Bo wtedy zazwyczaj nic nam nie zostaje, prawda ?

Jak Wam idzie oszczędzanie ? Napiszcie koniecznie.

Bardzo jestem ciekawa jak się z tym macie : )

Czy widzicie jeszcze inne korzyści z oszczędzania ?

Leave a Reply